Sposób, w jaki interpretujemy wydarzenia, nie jest czymś całkowicie niezmiennym. Możemy nauczyć się inaczej patrzeć na trudności, własne błędy i niepowodzenia. Nie oznacza to jednak zakładania różowych okularów i udawania, że problemy nie istnieją.
Pozytywne myślenie to nie udawanie, że wszystko jest dobrze
Zdrowy optymizm nie oznacza ciągłego uśmiechania się ani wypierania smutku, strachu czy złości. Możemy mieć gorszy dzień, przeżywać rozczarowanie, martwić się o przyszłość i nadal być osobami pozytywnie nastawionymi do życia.
Różnica tkwi przede wszystkim w sposobie interpretowania sytuacji.
Kiedy coś nam się nie udaje, możemy pomyśleć: „Wiedziałam, jestem beznadziejna, nigdy niczego nie osiągnę”. Możemy jednak powiedzieć sobie: „Nie udało się. Jest mi przykro, ale zastanowię się, co mogę zrobić inaczej”. Fakt pozostaje ten sam. Zmienia się nasza reakcja.
Warto więc zacząć obserwować własny wewnętrzny dialog. Szczególnie niebezpieczne bywają słowa „zawsze” i „nigdy”: „Zawsze wszystko psuję”, „Nigdy mi się nie uda”, „Zawsze mam pecha”. Czy rzeczywiście tak jest? A może jedna trudna sytuacja została właśnie zamieniona w ocenę całego naszego życia?
Pomocne jest również oddzielanie faktów od interpretacji. Jeśli klient nie odpowiedział na wiadomość, faktem jest tylko brak odpowiedzi. Myśl: „Na pewno nie jest zainteresowany, wszystko zepsułam” jest już interpretacją. Jeżeli popełniliśmy błąd, faktem jest błąd. Stwierdzenie „do niczego się nie nadaję” jest oceną siebie.
To ważne rozróżnienie, ponieważ bardzo często cierpimy nie tylko z powodu tego, co rzeczywiście się wydarzyło, ale również z powodu historii, którą natychmiast dopisaliśmy do wydarzenia.
Możesz nauczyć swój umysł innego sposobu reagowania
Jednym z najprostszych sposobów jest zmiana pytań, które sobie zadajemy. Zamiast: „Dlaczego zawsze mam pecha?” – „Na co mam wpływ w tej sytuacji?”. Zamiast: „Dlaczego inni potrafią, a ja nie?” – „Czego mogę się nauczyć?”. Zamiast: „Co jest ze mną nie tak?” – „Co mogę następnym razem zrobić inaczej?”.
Ogromne znaczenie ma również sposób, w jaki do siebie mówimy. Często jesteśmy wobec siebie znacznie bardziej bezwzględni niż wobec innych. Przyjaciółce, która popełniła błąd, prawdopodobnie powiedzielibyśmy: „Każdemu może się zdarzyć, zastanówmy się, jak to naprawić”. Sobie potrafimy powiedzieć: „Jestem idiotką, zawsze wszystko psuję”.
Warto przyjąć prostą zasadę: nie mów do siebie w sposób, w jaki nie odezwałabyś się do osoby, którą kochasz.
Pomocne może być również świadome zauważanie dobrych rzeczy. Nie chodzi o zmuszanie się do wdzięczności, kiedy przeżywamy poważny kryzys. W zwykłej codzienności warto jednak czasem zatrzymać się i zauważyć: co dzisiaj było dobre? Co mi się udało? Co sprawiło mi przyjemność?
Dobra rozmowa, spacer, skończone zadanie, telefon od bliskiej osoby, chwila ciszy czy zwyczajnie dobra kawa mogą wydawać się drobiazgami. Jednak kiedy świadomie kierujemy uwagę również na pozytywne doświadczenia, przypominamy sobie, że rzeczywistość rzadko jest wyłącznie czarna albo wyłącznie biała.
Warto też uważać na katastrofizowanie. „Jeżeli stracę tego klienta, moja firma upadnie”, „Jeśli ten związek się skończy, już zawsze będę sama”, „Jeżeli popełnię błąd podczas wystąpienia, wszyscy uznają mnie za niekompetentną”.
W takich chwilach dobrze zapytać siebie: jak bardzo prawdopodobny jest najgorszy scenariusz? A jeśli rzeczywiście się wydarzy – co wtedy zrobię? To ostatnie pytanie przypomina nam o czymś bardzo ważnym: o własnej sprawczości.
Nie musisz wierzyć, że wszystko będzie dobrze
Być może najzdrowsza forma pozytywnego myślenia wcale nie brzmi: „Na pewno wszystko będzie dobrze”. Bo przecież nie zawsze wiemy, czy będzie. Znacznie bardziej wspierające może być przekonanie: „Nie wiem, jak to się skończy, ale będę reagować na to, co się wydarzy”.
Pozytywne myślenie nie jest magią. Same afirmacje nie zbudują firmy, nie stworzą dobrej relacji, nie rozwiążą problemów finansowych i nie sprawią, że osiągniemy sukces. Myśli mogą jednak wpływać na nasze decyzje, decyzje na działania, a działania – na rzeczywistość. Można więc nauczyć się pozytywnego myślenia, choć być może lepiej nazwać je wspierającym i realistycznym sposobem myślenia.
Takim, który nie ignoruje problemu, lecz pyta o rozwiązanie. Nie zabrania nam płakać, ale przypomina, że smutek nie musi trwać wiecznie. Nie obiecuje, że nie poniesiemy porażki, ale pozwala potraktować ją jako wydarzenie, a nie definicję własnej wartości.
Pozytywne myślenie nie oznacza patrzenia na świat przez różowe okulary. Czasami oznacza po prostu zdjęcie tych czarnych.
Wasze Komentarze
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.