Sobota, 4 grudnia 2021r. Barbary, Hieronima, Krystiana
 Szukaj
FACEBOOK RSS EMAIL Strona główna
Planeta Kobiet

Matka i córka. Przyjaciółki od serca

- Jak prawdziwy przyjaciel, wspierałaś mnie zawsze. Zawsze patrzyłaś moimi oczami na moich partnerów i obiektywnie starałaś się oceniać, doradzać kiedy pytałam. Aktorka Karolina Nowakowska i jej mama Jiřina Nowakowska o wyjątkowej przyjaźni między matką i córką.
Karolina Nowakowska: Kiedy Ilona (Adamska, redaktor naczelna IK) zaproponowała nam napisanie tego materiału, chyba obie byłyśmy zdziwione, bo choć dużo osób wie o naszej wyjątkowo bliskiej relacji, nikt wcześniej nie zaproponował nam, byśmy opowiedziały o tym głośno.

Jiřina Nowakowska: To prawda, ale bardzo się cieszę, że Imperium Kobiet porusza tak ważne tematy. Bo choć może się to wydawać oczywiste, nie zawsze relacje matki z córką są tak przyjacielskie jak w naszym przypadku.

Postarajmy się zatem pogadać o nas… Pamiętasz, ostatnio rozmawiałyśmy o tym, że dzięki sobie nawzajem jesteśmy teraz takie, jakie jesteśmy i to pod różnymi względami… Nie wiem, jaka bym była, gdybyś nie była moją mamą… wiem jednak, że nie byłabym teraz taką osobą - kobietą, jaką jestem. Nauczyłaś mnie wszystkiego. Przede wszystkim być dobrym człowiekiem, wrażliwym. Na sztukę, na muzykę, na drugiego człowieka. Ale od początku. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem zabierałaś mnie ze sobą na zajęcia, które prowadziłaś w szkole baletowej w Warszawie. Zawsze pod fortepianem miałam rozłożony kocyk, zabawki i dzięki temu od najmłodszych lat rozwijałam się przy dźwiękach muzyki, obserwując w zabawie tańczącą młodzież i ciebie jako pedagoga. Jestem przekonana, że właśnie pod tym fortepianem rozpoczęła się moja późniejsza droga muzyczna i życiowa. Potem posłaliście mnie z tatą do przedszkola, w którym znalazła mnie pani Urszula Smoczyńska, która prowadziła wówczas muzyczne odcinki programu TVP „Domowe przedszkole”. Uznała, że mam talent. Za jej namową zgodziliście się, abym wystąpiła w programie i dzięki temu pierwszy raz miałam kontakt z telewizją. Wtedy też, jako dziecko, odnalazłam w sobie wielką radość z występów publicznych. Polubiłam obcowanie z kamerą i tak mi zostało. Moja przygoda z „Domowym przedszkolem” trwała aż do waszej decyzji o wysłaniu mnie do podstawowej szkoły muzycznej. Byłam w klasie fortepianu i emisji głosu. Tak weszłam na drogę artystyczną.

- Dla każdego dziecka rodzice są pierwszym wzorcem pod każdym względem. Od rodzica zależy jak się dziecko rozwija od strony fizycznej i psychicznej. Jeżeli w domu, w którym dziecko wyrasta, jest na przykład w dużym stopniu rozwinięta wrażliwość kulturalna, to dziecko automatycznie to przejmuje. Jeżeli ojciec słucha muzyki lat 50-tych, 60- tych, 70-tych, matka lubi filmy muzyczne, to i dziecko prawdopodobnie to polubi.

No właśnie. Dzięki tobie zakochałam się w filmach muzycznych i tańcu. W domu często oglądałaś musicale, filmy muzyczne z Fredem Astairem, Gene’em Kelly`m : „West side story”, „Amerykanin w Paryżu”, „Grease”, „Hair” czy nawet wspaniała „Mary Poppins”. Takie filmy oglądałam w dzieciństwie, podczas gdy inne dzieci oglądały tylko bajki. Uczyłam się słów piosenek z filmów, odtwarzałam partie taneczne. W domu słuchaliście wtedy głównie muzyki z lat 50-tych do 80-tych. Pamiętam dużo rock’n rolla i „tego pana, co szybko śpiewa”- jak zwykłam mówić na Elvisie Presley’u. Ukierunkowaliście mnie muzycznie i naturalnym dla mnie było słuchanie w podstawówce bluesa, rock’n rolla czy rocka. Wówczas mało który z moich kolegów wiedział, co to jest zespół Pink Floyd, The Beach Boys czy Animals, a Jerry’ego Lee Lewisa to już na pewno nie znali.

- Dziecko jest świetnym obserwatorem. Zwraca uwagę na to, jak mama się ubiera, robi makijaż i to w sobie koduje. Oczywiście, mowa głównie o dziewczynkach. Ty też to robiłaś. Jeżeli matka ma dobry kontakt z dzieckiem, tak jak ja z tobą, potrafi odpowiedzieć na różne pytania, tłumaczy pewne zachowania, to dziecko będzie się prawidłowo rozwijać, będzie kształcić w sobie własne spojrzenie na świat.

To prawda. Rzeczywiście, jako dziewczynka podglądałam jak malujesz się w łazience. Do dziś maluję się tak jak ty - prawą ręką prawe rzęsy, lewą lewe. To śmieszne, ale tak jest! Podpatrywałam jak się ubierasz, jak się czeszesz, uczyłaś mnie kobiecości. Pamiętam, że jak byłam mała, stale mnie przebierałaś, dzięki temu później jako dorastająca dziewczyna i teraz jako kobieta, przykuwam dużą wagę do tego, by zawsze wyglądać stosownie do sytuacji. Lubię być zadbana i elegancka.

- Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jeżeli w młodości czegoś jej zabrakło, będzie się starała swojemu dziecku to dać. Oczywiście, z umiarem i rozsądkiem. Uważam jednak, że kategorycznie nie wolno przenosić swoich niespełnionych marzeń na dziecko. Zawsze się starałam aby tak nie było. Dużo z tobą rozmawiałam na różne tematy, ale zawsze najważniejsze było dla mnie czego TY chcesz, prawda? Zawsze cię o to pytałam. Uważam, że to droga do właściwego rozwoju dziecka. Oczywiście, kiedy dziecko jest już dorosłe, bywają chwile gdy matka się zastanawia, czy rzeczywiście dała z siebie wszystko. Ale przytoczenie powiedzenia z jednego z naszych ulubionych filmów „Pół żartem, pół serio”: nobody is perfect, jest tu bardzo na miejscu. Nikt nie jest doskonały, a i matka może popełniać błędy. Uważam jednak, że jak najbardziej jesteś dziewczyną myślącą, umiesz doceniać i wyciągać wnioski, a to jest najważniejsze w dorosłym życiu.

A zastanawiałaś się, kiedy przychodzi ten moment, w którym córka wie lepiej?

- Na początku, kiedy dziecko jest małe, kiedy dorasta, słucha rodziców, bo mają większe doświadczenie, wiedzę i to jest naturalne. Kiedy staje się dorosłą osobą, rzeczą oczywistą jest, że zaczyna mieć swoje zdanie. Lepiej jest przygotowane na rozwój technologiczny, zwraca uwagę na różne nowości, które rodzicom umykają. Ty jako córka świetnie potrafisz zwrócić uwagę na nowości kosmetyczne, na trendy w ubieraniu się, w sposobie żywienia, co mnie jako matce już umyka. Poza tym wszystko się zmienia. Kiedy do mnie dotarło, że w niektórych kwestiach naprawdę wiesz lepiej, przyjęłam to ze spokojem, bo taka jest kolej rzeczy.

Ale to chyba trudny moment dla rodzica, prawda?

- Trzeba jednak rozróżnić, czy dziecku się wydaje, że ma rację (to w młodszym wieku), czy rzeczywiście ją ma.

Pamiętam, że kiedy dojrzewałam, wiele razy wydawało mi się, że mam rację i byłam bardzo niezadowolona, gdy uświadamiałaś mi, że tak nie jest. Jeśli jednak chodzi o dorosłe życie, rzeczywiście nadszedł taki moment, kiedy racja była po moje stronie, np. w kwestii ciuchów. Teraz to ty mnie pytasz, jak się ubrać, żeby było OK., ja podsuwam ci kosmetyki, których jeszcze nie znasz, doradzam w kwestii fryzury itd. Ale chyba niezależnie od wieku najważniejsze jest, aby być otwartym na to, co mówi druga osoba i przyjmować to za dobrą monetę. A w takiej relacji jak nasza, bardzo szczerej, warto, bo przecież obie chcemy dla siebie jak najlepiej.

- Tak, to prawda. Ale bardzo ważne jest wzajemne zaufanie. Jest podstawą wszystkich relacji międzyludzkich. W przypadku matka-córka jest fundamentem wszystkiego. Bez wzajemnego zaufania nie można stworzyć żadnych poważnych relacji.

Też uważam, że zaufanie to podstawa takiej relacji. U nas tak jest od początku. Chyba właśnie dzięki temu, że od najmłodszych lat traktowałaś mnie jak partnera, darzyłaś zaufaniem, nauczyłaś mnie, co to znaczy i jak jest ważne. Kilka razy udało mi się nadszarpnąć tego zaufania i to był zły wybór nastolatki, ważna lekcja, że nie warto, bo zaufanie rodzicielki, to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie można mieć. W ogóle uważam, że bez zaufania nie ma żadnego ważnego związku, relacji z rodzicem, partnerem, przyjacielem. Zaufanie bardzo ciężko odzyskać, więc trzeba być czujnym, aby go nie stracić pochopnie, bo można tego żałować bardzo długo. Dzięki temu, że traktowałaś mnie jak dorosłą od młodych lat, że czułam się dla ciebie partnerem do rozmowy, nie bałam się przed tobą otworzyć. W czasach szkolnych nigdy nie musiałam kombinować, kłamać, bo wiedziałam, że zawsze lepiej powiedzieć prawdę, a wówczas może napiszesz mi usprawiedliwienie, a ja nie będę musiała zrywać się z lekcji, aby nie dostać niechcianej oceny i będę mogła napisać tę klasówkę w innym terminie. Chyba już wtedy wielu moich kolegów zazdrościło mi wyjątkowej relacji z mamą. Niektórzy natomiast nie potrafili jej zrozumieć, bo „to przecież mama!”. Tak, to Mama! A dla mnie już wtedy byłaś partnerem, przyjacielem i tak zostało do dziś. Tylko dziś jest jeszcze lepiej, bo gadamy jak przyjaciółki na o wiele więcej tematów.

- Zgadza się. Co prawda bywają chwile, że nie zgadzamy się ze sobą i muszę ci powiedzieć, że słuszność jest po mojej stronie. Dzisiaj, kiedy jesteś już dorosłą kobietą, nie jest to proste. Masz już swoje myślenie i może się zdarzyć, że mamy odrębne zdania. Jeżeli wszak jestem przekonana o swojej absolutnej racji, to staram się ją przeforsować, a przynajmniej sprawić, abyś spojrzała na sprawę moimi oczami.

Masz rację, zazwyczaj trudno jest powiedzieć, że druga strona się myli. Ja zawsze mam z tyłu głowy, że jesteś moją mamą i z założenia zawsze powinnaś mieć rację. Kiedyś się nad tym nie zastanawiałam, bo mama była mamą i musiała mieć rację z założenia. Teraz, jako dorosła kobieta, nie zawsze się z tobą zgadzam, prawda? Ale zawsze podaję argumenty, mówię, co myślę. Wychodzę z założenia, że rozmawiamy zawsze szczerze i jeśli uznaję, że z czymś się nie zgadzam, w delikatny sposób staram się powiedzieć swoje zdanie. Niestety, nie zawsze udaje mi się delikatnie i wtedy okrutnie cierpię, bo wiem, że robię ci przykrość. Ale ważne jest umieć przyznać się do błędu i powiedzieć: przepraszam.

- Tak, to bardzo ważne. Najtrudniejsze jest, kiedy przez długi czas masz w domu przyjaciółkę w postaci córki i w pewnym momencie do ciebie dociera, że ona jest już dorosła i MUSI mieć swoje życie. Chcesz, żeby była szczęśliwa, więc musisz to zaakceptować, ale pustkę, która powstaje, trudno czymkolwiek zastąpić. Ale trzeba! Dla dobra obu stron.

Dla mnie czasem trudna jest ta delikatność, o której wcześniej wspomniałam. Zawsze powinnam mieć na uwadze, że to mama, a czasem się zapominam. Ale staram się, aby nie było trudności. Jeśli czuję czasem, że mama jest za blisko, mówię to.

- Ja też się staram.

Spędzamy ze sobą dużo czasu, nie tylko rodzinnie, ale i towarzysko. Chodzimy wspólnie na imprezy, łyżwy, mamy wspólnych znajomych. Zastanawiałaś się kiedyś jak my to robimy, że jesteśmy w przyjaźni mimo relacji rodzicielskiej?

- Jeżeli nasze relacje generalnie są przyjacielskie, to dzięki umiejętności obydwu stron do trzymania pewnego szacunku. Córka nie może zawsze traktować matki jak koleżanki, a matka nie może wprowadzać autorytetu matki.

Myślę, że w naszej sytuacji przyszło to dość naturalnie. Odkąd pamiętam, zawsze towarzyszyłam ci na zajęciach, które prowadziłaś. Od ponad dwudziestu lat organizujesz przecież letnie warsztaty stepowania w Domu Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach k/Kotunia. Wtedy też założyłaś w Warszawie pierwszą profesjonalną szkołę stepowania TAP & JAZZ DANCE. Wiele osób pyta mnie, czy narzuciłaś mi stepowanie, a ja uparcie powtarzam, że sama weszłam na salę jako dziecko i tak już zostałam, bo stepowanie to wyjątkowy taniec. „Taniec, który słychać”, jak pięknie zwykłaś mówić. Wtedy właśnie, na warsztatach, gdzie byłam najmłodsza, zaczęło się chyba to, że mamy wspólnych znajomych, bo od zawsze obracam się w kręgu twoich uczniów, potem studentów z uczelni artystycznych, w których wykładałaś, znajomych. W późniejszym wieku startowałam w zawodach stepowania, więc moi znajomi byli twoimi podopiecznymi. Granice wieku w środowisku tanecznym nie mają znaczenia, więc dość naturalnie miałyśmy wspólne środowisko. Zresztą ,moi znajomi zawsze za tobą przepadali (w liceum byłam nawet trochę zazdrosna o zainteresowanie kolegów tobą a nie mną. Teraz jest wspaniale, bo w życiu zawodowym spotykam kolegów - aktorów, którzy w większości przypadków byli twoimi studentami. To takie miłe, jak ciepło wspominają zajęcia ze stepowania i zawsze ciepło przekazuję ci ich słowa: pozdrów panią profesor. Zdarza mi się też pracować w teatrze z ludźmi, z którymi ty pracowałaś, jak jeszcze byłam dzieckiem, to wyjątkowe momenty. Pamiętasz spotkanie z Ewą Kuklińską, z którą pracowałaś w teatrze Syrena, a z którą ja miałam przyjemność grać w spektaklu teatru Komedia „Stepping out” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego ? Podobnie mam zresztą na planie filmowym a propos taty, ale to odrębny temat. Lubię te sytuacje. Zawsze jestem wtedy dumna, że jestem waszą córką.

-
To rzeczywiście bardzo miłe chwile. Nasza bliskość jest wyjątkowa. Przyjaźnimy się. A co sądzisz na temat przyjaźni damsko- męskiej? Możliwa czy nie? Ja jestem zdania, że przyjaźń kobiety z mężczyzną jest możliwa tylko wtedy kiedy mężczyzna jest gejem. To są najlepsze przyjaźnie. Mężczyzna heteroseksualny zawsze będzie miał podtekst seksualny czy chce czy nie.

A ja myślę, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa.


- Do pierwszego razu. Oczywiście żartuję, bo tak to właśnie widzę. Nie znam prawdziwej przyjaźni damsko-męskiej bez podtekstów. Przyjaźń jest możliwa po... A tak naprawdę uważam, że najlepsza przyjaźń to przyjaźń kobiety z gejem.

Czy nie to właśnie powiedziałaś?

Szczera, bezinteresowna, oparta na wrażliwości, a i o facetach i ciuchach można pogadać, prawda?

Dokładnie. Czyli zgadzamy się i w tym temacie. A jak ci się ze mną gada o facetach? Zawsze byłam zdania, że jeżeli są normalne relacje w rodzinie, to rozmowy o facetach są rzeczą absolutnie naturalną, a nawet potrzebną. 

Z Tobą o facetach?

Jak najczęściej! A tak poważnie? Uwielbiam rozmawiać o facetach, bo dzielisz się ze mną swoim doświadczeniem, dajesz cenne rady, wskazówki i to od najmłodszych lat, kiedy jeszcze nie do końca wiedziałam, o czym do mnie mówisz. Po latach bardzo to doceniłam. Rozmawiałaś ze mną tak szczerze, otwarcie, bez ogródek. Uczuliłaś mnie na to, że spotka mnie wiele zawodów, że wypłaczę morze łez. Tak faktycznie bywało, ale przynajmniej wiedziałam wtedy, że zawsze mogę przyjść do ciebie i porozmawiać. To cenne, bardzo cenne. Twoja postawa sprawiła, że traktowałam cię jak powiernika, jak nauczyciela w tej jakże trudnej szkole życia. Do dziś dzielę się z tobą swoimi wątpliwościami, problemami, zawsze liczę się z twoim zdaniem i oczekuję obiektywnej rady przy podejmowaniu ważnych decyzji. Nie wszyscy to rozumieją, ale w moim przekonaniu nie muszą. Im starsza jestem, tym mniej mnie w ogóle interesuje, co inni sądzą o naszej relacji, bo dla mnie to jest ogromne szczęście i dar, że mam nie tylko kochającą Mamę, ale też wspaniałego Przyjaciela. 
Dla mnie relacja matka- córka jest o wiele pełniejsza i piękniejsza.

- Nigdy nie miałam problemu z młodymi ludźmi, dlatego że całe życie z nimi pracuję. Co do twoich partnerów, zawsze się trzymałam jednego – najważniejsze, żebyś była uśmiechnięta, szczęśliwa. Poza tym to ty z nim będziesz - nie ja, mnie się nie musi podobać, ważne że podoba się tobie. Jeżeli się jednak zdarzyło, że naprawdę czułam, że to nie to, zawsze starałam się dać ci to do zrozumienia.

Tak, jak prawdziwy przyjaciel, wspierałaś mnie zawsze. Zawsze patrzyłaś moimi oczami na moich partnerów i obiektywnie starałaś się oceniać, doradzać kiedy pytałam. To zawsze było dla mnie ważne. Co istotne, akceptowałaś nawet tych, którzy mnie od ciebie odsuwali. Mówiłaś swoje zdanie, ale zawsze dawałaś mi szansę, abym sama zauważyła ich wady, których ja nie dostrzegałam. Co ciekawe, prędzej czy później zawsze wychodziło na twoje. Nie zawsze się zgadzałyśmy w kwestii uczuciowej, ale zawsze wiedziałam, że chcesz mojego szczęścia…

- To prawda. I zawsze najważniejsza jest rozmowa. Na wszystkich płaszczyznach. Nie tylko w sferze uczuciowej. Matka powinna się interesować „co dziecku w duszy gra”. Jeżeli córka potrafi logicznie, z przekonaniem, powiedzieć o swoich racjach, byłabym złą matką gdybym tego nie dostrzegła i nie rozważyła. Zawsze starałam się nakierowywać cię na właściwą drogę.

To bardzo ważne, co teraz powiedziałaś. Wiem, że zawsze chcieliście dla mnie jak najlepiej, choć tata stawiał opór przy mojej decyzji o aktorstwie. Zna to środowisko i wiedząc, jak wrażliwą jestem osobą, chciał mi zapewne oszczędzić zawodów. Potem zmienił zdanie, ale ty wspierałaś mnie zawsze. Pamiętam sytuację jeszcze ze szkoły podstawowej. Musiałam ćwiczyć na fortepianie kilka godzin dziennie, do tego odrabiać lekcje, czasu na zabawę nie zostawało wiele, często wcale. Był moment, kiedy się zbuntowałam i chciałam rzucić szkołę. Pamiętam rozmowy z tobą, w których tłumaczyłaś mi, że moje wybory zadecydują o moim przyszłym życiu. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale... skończyłam szkołę muzyczną z radością i nie ukrywam, że głośno powtarzam, że jeśli tylko jest taka możliwość, każde dziecko, które ma predyspozycje, powinno taką szkołę skończyć. Nie zawsze się dogadywałyśmy. Czasem broniłam swojego zdania, pamiętasz? Ale ważne, że potrafiłaś do mnie trafić i tak argumentować, że SAMA podejmowałam decyzję, z której potem byłam zadowolona, a często wręcz dumna. Dziękuję ci za to.

- Zawsze w ciebie wierzyłam i wiedziałam, że dokonasz słusznego wyboru. Tak się stało.

A ja wierzę w to, że takie relacje, jakie my mamy, są absolutnie normalne, naturalne i traktuję tę wyjątkową Przyjaźń jak wielki dar. To wspaniałe móc się dzielić z Mamą swoim życiem jak z Przyjaciółką.

- A ja cieszę się, że wychowałam sobie taką wspaniałą kochającą córkę, która chce się ze mną przyjaźnić..

A jak określiłabyś mnie w dwóch słowach?

- Super koleżanka! A Ty mnie?

Kochająca Przyjaciółka. A wiesz, że mogłybyśmy rozmawiać tak kolejną godzinę?

- Wiem, dlatego zaparzę kolejną kawę...


fot. Piotr Myszkowski
Źródło: www.ikmag.pl
Oceń ten artykuł:  1 pkt 2 pkt 3 pkt 4 pkt 5 pkt    Aktualna ocena: 3,00
 
Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł
E-mail adresata
 
 
Matka i córka. Przyjaciółki od serca
- Jak prawdziwy przyjaciel, wspierałaś mnie zawsze. Zawsze patrzyłaś moimi oczami na moich partnerów i obiektywnie starałaś się oceniać, doradzać kiedy pytałam. Aktorka Karolina Nowakowska i jej mama Jiřina Nowakowska o wyjątkowej przyjaźni między matką i córką.
Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 
Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
Autor
 

Wasze Komentarze

Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, planetakobiet.com.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.

Konkursy

Wywiady z gwiazdami

Nasza Ankieta

Najprzystojnieszy polski aktor to?

zagłosuj
Moda   Trendy   Projektanci   Modna w ciąży   Ciekawostki   Porady stylisty   Zdrowie i Uroda   Zdrowie   Uroda   Make-up   Rozmaitości   Kącik kulinarny   Z życia wzięte   Wielki świat   Motoryzacja   Nasze dzieci   Porady   Nasz ślub   Kultura   Muzyka   Kino   Teatr   Książka   Sztuka   Konkursy   Konkurs SMS-owy   Konkurs książkowy   Konkurs muzyczny   Wywiady z gwiazdami   Kominek    
Copyright © 2021 Planeta Kobiet. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie L77 - Strony internetowe Strony internetowe